List do mamy, która myśli: „Moje dziecko mnie nie szanuje”

Może ono nie potrzebuje silniejszej mamy. Może potrzebuje mamy, która potrafi pozostać blisko i stawiać granice.

Droga Mamo,

może znasz ten moment. Prosisz po raz pierwszy. Nic. Prosisz drugi raz i nadal nic. Za trzecim razem Twój głos robi się trochę inny – ten ton, którego sama nie lubisz.

A wtedy słyszysz: „Nie!”, „Nie będę!”, „Nie możesz mi kazać!”. I nagle pojawia się ta myśl: „Moje dziecko mnie nie szanuje.”

Może nawet pojawia się lęk: „Gdzie popełniłam błąd?”, „Czy jestem za miękka?”, „Czy powinnam być bardziej surowa?”

Droga Mamo, chcę Ci dziś zaproponować inne spojrzenie.

Bo czasem zdanie „Moje dziecko mnie nie szanuje” wcale nie mówi o szacunku. Czasem pod tym zdaniem kryje się coś dużo bardziej ludzkiego: „Moje dziecko mnie nie słyszy.” „Nie wiem, jak dotrzeć do niego inaczej.” „Czuję się bezsilna.” „Bardzo potrzebuję, żeby ktoś w końcu zauważył, ile daję.”

I to miejsce zasługuje na czułość.

Sprzeciw dziecka nie zawsze jest brakiem szacunku

To może być jedna z trudniejszych rzeczy do przyjęcia. Dziecko, które mówi „nie”, niekoniecznie mówi: „Nie liczę się z Tobą.”

Czasem mówi: „Mam własne zdanie.” „Mam wielkie emocje.” „Chcę mieć wpływ.” „Jeszcze nie umiem poradzić sobie z frustracją.”

Oczywiście – dzieci potrzebują granic. Potrzebują dorosłego, który czasem powie: „Nie pozwolę Ci tego zrobić.” Albo: „Rozumiem, że jesteś zły. Ta zasada nadal obowiązuje.”

Ale granica i bliskość nie są przeciwieństwami.

Najbezpieczniejsze dzieci nie zawsze są tymi, które nigdy nie protestują. Często są tymi, które wiedzą: „Mogę się złościć i nadal jestem kochany.”

Posłuszeństwo i szacunek to nie to samo

Czasem mylimy te dwie rzeczy. Myślimy: „Jeśli mnie szanuje, zrobi to bez dyskusji.”

Ale czy tak wygląda szacunek między dorosłymi? Czy szanujemy kogoś tylko wtedy, kiedy zawsze się z nim zgadzamy?

Czy szacunek nie oznacza raczej: „Widzę Cię jako osobę. Twoje potrzeby mają znaczenie. Moje potrzeby również mają znaczenie”?

Dziecko nie uczy się szacunku przez doświadczenie, że silniejszy zawsze wygrywa. Uczy się go przez doświadczenie relacji, w której obie osoby są ważne.

Czasem nasze dziecko dotyka naszego własnego miejsca

I tu, niestety, wchodzimy my.

Bo dlaczego zachowanie dziecka czasem aż tak bardzo nas uruchamia? Dlaczego zwykłe „Nie chcę!” może w naszym ciele zabrzmieć jak: „Nie liczę się z Tobą.” „Nie masz znaczenia.” „Tracisz kontrolę.”

Czasem nie reagujemy tylko na tę jedną chwilę. Czasem spotykamy się z własną historią.

Może kiedyś Twoje „nie” nie było mile widziane. Może nauczyłaś się, że bycie dobrym dzieckiem oznaczało bycie wygodnym. Może miłość kojarzyła Ci się z dostosowaniem.

I teraz, kiedy Twoje dziecko głośno pokazuje swoją wolę, Twoje ciało może się przestraszyć.

Ale jego sprzeciw nie oznacza Twojej porażki.

Twoje dziecko nie musi się bać Ciebie, żeby Cię szanować

To zdanie może być trudne, bo wiele z nas było wychowanych w przekonaniu, że autorytet buduje się przez dystans, konsekwencje i przez to, że dziecko „wie, kto tu rządzi”.

Ale prawdziwy autorytet nie rodzi się ze strachu. Rodzą go obecność, spójność, przewidywalność i zdolność do powiedzenia: „Jestem po Twojej stronie, nawet kiedy mówię nie.”

Możesz być czuła i stanowcza jednocześnie

To może wyglądać tak: „Wiem, że bardzo chcesz jeszcze zostać. Czas wychodzić.” „Możesz być zły. Nie możesz mnie uderzać.” „Nie podoba Ci się moja decyzja. Słyszę to. Moja decyzja zostaje.”

To nie jest słabość. To jest dojrzała siła.

I jeszcze jedna rzecz, Mamo.

Nie musisz wygrać każdej sytuacji. Czasem tak bardzo boimy się utraty autorytetu, że zamieniamy każdą drobną rzecz w bitwę.

A czasem warto zapytać: „Czy to jest moment na granicę?” „Czy to jest moment na kontakt?”

Bo czasem dziecko nie potrzebuje kolejnego przypomnienia. Potrzebuje poczuć: „Mama nadal jest ze mną.”

Droga Mamo,

Twoje dziecko nie musi być zawsze spokojne, żeby Cię szanować. Nie musi zawsze współpracować, żeby Cię kochać. Nie musi zawsze się zgadzać, żebyście byli blisko.

Twoim zadaniem nie jest wychować człowieka, który nigdy się nie sprzeciwia. Twoim zadaniem jest pomóc wychować człowieka, który kiedyś będzie potrafił mieć własne zdanie… i jednocześnie pozostać w relacji.

A może największym dowodem Twojego autorytetu nie jest to, że dziecko nigdy nie mówi „nie”.

Może jest nim to, że kiedy mówi „nie”, Ty nadal potrafisz pozostać sobą.

Spokojnie, pewnie, blisko.

Bo szacunek nie wyrasta z tego, że dziecko boi się Twojej siły.Wyrasta z tego, że doświadcza Twojej obecności.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry