List do mamy, która znowu dziś nakrzyczała

O tym, że nie potrzebujesz być idealna. Potrzebujesz umieć wracać

Droga Mamo, być może jest taki moment wieczorem, którego nikt nie widzi.

Dzieci już śpią. Dom w końcu ucichł.

Nie ma już pytań. Nie ma już płaczu. Nie ma już:”Mamo, jeszcze tylko jedna rzecz…”

I właśnie wtedy przychodzi ta chwila. Ta, w której przypominasz sobie poranek. Albo popołudnie. Albo ten jeden moment sprzed kolacji. Twój głos.Twoją minę. Twarz dziecka. I pojawia się ta znajoma myśl:”Znowu to zrobiłam.””Miałam być inna.””Obiecałam sobie, że nie będę taka jak…”

Droga Mamo. Chcę, żebyś dziś usłyszała coś ważnego. To, że żałujesz swojego krzyku, mówi bardzo wiele o Twoim sercu. Nie o tym, że jesteś idealna. Bo żadna z nas nie jest. Ale o tym, że zależy Ci na więzi.

Perfekcyjna mama nie istnieje

Wiele kobiet wchodzi w macierzyństwo z cichą obietnicą.”Moje dziecko będzie czuło się kochane.””Nie będę reagować tak, jak reagowali moi rodzice.””Zrobię to inaczej.”I to jest piękne. Naprawdę. Ale czasem ta obietnica zamienia się w ogromną presję. Bo nagle każdy trudny moment staje się dowodem:”Nie udało mi się.”Tylko że rodzicielstwo nie polega na tym, żeby nigdy nie zgubić równowagi. Polega na tym, żeby nauczyć się wracać.

Dzieci nie potrzebują idealnych rodziców. Potrzebują rodziców, którzy potrafią naprawiać.

To może być jedna z najważniejszych lekcji, jakie możemy dać naszym dzieciom. Bo pomyśl. Jeśli dziecko dorasta z przekonaniem:”Bliskość oznacza, że nigdy nie ma konfliktów.”to kiedyś może być zaskoczone własnymi relacjami. Bo konflikty są częścią życia. Ludzie, których kochamy, czasem nas ranią. Czasem my ranimy ich. Pytanie nie brzmi:”Czy nigdy się nie pomylimy?”Pytanie brzmi:”Czy umiemy wrócić?”Ale zanim wrócisz do dziecka…wróć do siebie. To jest moment, o którym mówi się zbyt rzadko.

Po krzyku wiele mam natychmiast biegnie naprawiać. Przepraszać.Tłumaczyć. Pocieszać dziecko. I oczywiście — naprawa z dzieckiem jest ważna. Ale najpierw potrzebujesz spotkać samą siebie. Bo czasem pod krzykiem nie ma złości. Czasem jest: zmęczenie. bezradność. samotność. przeciążenie. strach, że nikt Cię nie słyszy. strach, że nie dajesz rady.

Krzyk często jest ostatnim językiem organizmu

Krzyk często jest ostatnim językiem organizmu, który od dawna próbuje powiedzieć:”Potrzebuję pomocy.”Twój krzyk nie pojawił się znikąd. Nie oznacza to, że nie jesteś odpowiedzialna za swoje reakcje. Jesteś. Ale odpowiedzialność nie musi wyglądać jak kara. Może wyglądać jak ciekawość.

Możesz zapytać:”Co sprawiło, że właśnie tutaj przekroczyłam swoją granicę?””Czego mi zabrakło?””Czego potrzebowałam, ale nie umiałam poprosić?”

To są pytania, które prowadzą do zmiany. Wstyd zazwyczaj prowadzi tylko do ukrywania.

A potem możesz wrócić do dziecka. Nie z długim wykładem. Nie z dziesięciominutowym tłumaczeniem. Czasem wystarczy:”Kochanie, krzyczałam wcześniej. To nie było w porządku. Byłam bardzo zdenerwowana, ale to nie była Twoja wina.”I jeszcze:”Następnym razem spróbuję zrobić pauzę wcześniej.” To nie odbiera Ci autorytetu.To buduje zaufanie. Bo dziecko widzi: Mama też jest człowiekiem. Mama też się uczy. Mama potrafi wrócić.

A jest jeszcze jedno pytanie, które od jakiegoś czasu jest moim ulubionym dodatkiem do rozmów naprawczych: „Czy mogę spróbować jeszcze raz?„

To krótkie zdanie ma w sobie coś niezwykłego. Bo nie tylko przepraszasz za to, co się wydarzyło. Zapraszasz dziecko do nowego doświadczenia. Jeśli dziecko się zgodzi, możesz powiedzieć:”Dobrze. To spróbuję jeszcze raz.” I wtedy naprawdę możesz przejść przez tę scenę ponownie. Nie po to, żeby udawać, że nic się nie wydarzyło. Ale żeby pokazać:”Tak właśnie chciałabym się z Tobą spotkać.”

Możesz podejść spokojniej. Możesz przykucnąć. Możesz spojrzeć w oczy. Możesz powiedzieć te słowa, których zabrakło. Możesz dać sobie szansę na tę wersję siebie, która była tam cały czas – tylko w tamtym momencie zabrakło jej zasobów.

A potem możesz spojrzeć na dziecko z lekkim uśmiechem i błyskiem w oku zapytać:”I jak mi teraz poszło?”

I czasem właśnie wtedy dzieje się coś bardzo poruszającego. Widzisz ulgę. Widzisz rozluźnienie. Widzisz, jak mały człowiek dostaje nowe zakończenie historii.

Bo naprawa nie polega na tym, że wymazujemy trudny moment. Polega na tym, że układ nerwowy dostaje nowe doświadczenie:”To, co bolało, można naprawić.””Mama wraca.””Relacja nadal jest bezpieczna.”

Wiesz, czego najbardziej potrzebują nasze dzieci?Nie mamy, która nigdy nie ma trudnych emocji. Potrzebują zobaczyć, że emocje można przeżywać i nadal pozostać blisko. Że złość nie niszczy miłości. Że konflikt nie oznacza końca relacji. Że po burzy można znaleźć drogę z powrotem. Więc jeśli dziś znowu nakrzyczałaś…Nie zaczynaj od:”Jestem okropną matką.”Spróbuj zacząć od:”Coś we mnie było dzisiaj bardzo przeciążone.”To nie jest wymówka.To początek zrozumienia. A zrozumienie jest miejscem, z którego może pojawić się prawdziwa zmiana.

Droga Mamo,

Twoje dziecko nie potrzebuje Twojej perfekcji. Potrzebuje Twojej obecności. Także wtedy, kiedy uczysz się wracać. Bo może najpiękniejszą rzeczą, jakiej możesz nauczyć swoje dziecko, nie jest to, jak nigdy nie upaść. Może jest nią pokazanie:”Można upaść. Można poczuć wstyd. Można się pomylić. I można wrócić do siebie oraz do drugiego człowieka.”

Bo rodzicielstwo nie jest drogą do stania się idealnym człowiekiem. Jest drogą do stania się bardziej świadomym, czułym i prawdziwym człowiekiem. Dla siebie. I dla swojego dziecka.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry